PsychologiaNiezwykłe eksperymenty i badania psychologiczne

Jedno słowo w pytaniu może zmienić późniejszą relację świadka

W klasycznym badaniu Elizabeth Loftus i Johna Palmera uczestnicy oglądali filmy z wypadkami samochodowymi, a później odpowiadali na pytania o prędkość pojazdów. Sam czasownik użyty w pytaniu — od łagodniejszego do sugerującego gwałtowne zderzenie — wpływał na podawane szacunki. W drugim eksperymencie osoby, którym wcześniej zasugerowano mocniejsze zderzenie, częściej później deklarowały, że widziały rozbite szkło, choć na filmie go nie było. Nie znaczy to, że pojedyncze słowo dowolnie „przepisuje” pamięć. Badanie stało się jednak jednym z punktów wyjścia do szerokiej literatury o efekcie dezinformacji: informacje otrzymane już po zdarzeniu mogą wpływać na to, jak później je relacjonujemy.

Eksperyment, który zaczynał się od filmu z wypadkiem

W 1974 roku Elizabeth Loftus i John Palmer opisali dwa eksperymenty dotyczące pamięci zdarzeń. Uczestnicy oglądali krótkie filmy przedstawiające wypadki samochodowe, a następnie odpowiadali na pytania o to, co widzieli. Kluczowa manipulacja wyglądała niewinnie: badacze zmieniali czasownik w pytaniu o prędkość samochodów. Zamiast jednego neutralnego określenia zderzenia stosowano słowa sugerujące różną intensywność kontaktu pojazdów. Okazało się, że język pytania wiązał się z różnymi szacunkami prędkości. Najbardziej sugestywne sformułowanie prowadziło przeciętnie do wyższych ocen niż łagodniejsze wersje. Już ten wynik był interesujący, bo uczestnicy odpowiadali przecież o zdarzeniu, które rzeczywiście przed chwilą widzieli, a nie o sytuacji całkowicie wyobrażonej.

Jeszcze ciekawsze było pytanie zadane tydzień później

W drugim eksperymencie badacze poszli krok dalej. Po obejrzeniu filmu uczestnicy otrzymywali pytanie z różnym czasownikiem opisującym zderzenie, a tydzień później pytano ich między innymi o rozbite szkło. Na nagraniu rozbitego szkła nie było. Mimo to osoby, które wcześniej dostały pytanie z mocniejszym określeniem zderzenia, częściej odpowiadały, że szkło widziały. To właśnie ten element badania sprawił, że praca stała się klasycznym przykładem rekonstrukcyjnego charakteru pamięci. Informacja przekazana po wydarzeniu nie musi pozostać oddzielnym komentarzem; może zostać wykorzystana podczas późniejszego odtwarzania zdarzenia.

Pamięć nie działa jak plik wideo

Najważniejszy wniosek nie brzmi: „jedno słowo natychmiast tworzy fałszywe wspomnienie”. Pamięć epizodyczna nie jest idealnym nagraniem przechowywanym bez zmian i odtwarzanym klatka po klatce. Przypominanie wymaga rekonstrukcji: człowiek łączy ślad pierwotnego doświadczenia z wiedzą, znaczeniem sytuacji i informacjami otrzymanymi później. Dlatego sugestia może wpływać na odpowiedź nawet wtedy, gdy pytanie dotyczy realnie obserwowanego wydarzenia. Późniejsze dekady badań nad tzw. efektem dezinformacji pokazały, że zjawisko nie ogranicza się do jednego eksperymentu z samochodami. Badano wiele warunków zwiększających lub zmniejszających podatność na informacje wprowadzające w błąd.

Dlaczego to ważne dla zeznań świadków

Eksperyment Loftus i Palmera ma naturalne znaczenie dla sytuacji, w których pytania są zadawane po zdarzeniu: przesłuchań, rozmów między świadkami czy relacji medialnych. Jeżeli pytanie samo zawiera sugestię, świadek może nie tylko dopasować odpowiedź do sposobu jego sformułowania, lecz także później mieć trudność z oddzieleniem tego, co rzeczywiście zobaczył, od informacji poznanej po fakcie. Nie wynika z tego, że wszystkie wspomnienia świadków są niewiarygodne. Wynika natomiast, że sposób uzyskiwania relacji ma znaczenie i powinien ograniczać niepotrzebne sugestie. W psychologii sądowej dlatego tak istotne jest rozróżnienie między swobodnym przypominaniem a pytaniami, które podsuwają konkretną wersję zdarzenia.

Granica, o której łatwo zapomnieć

Popularne streszczenia tego badania bywają zbyt mocne. Nie pokazuje ono, że każdym człowiekiem można dowolnie sterować jednym czasownikiem ani że pamięć jest całkowicie bezużyteczna. Efekty zależą od rodzaju informacji, czasu, warunków badania i późniejszego sposobu testowania. Sam fakt, że uczestnik udziela błędnej odpowiedzi, nie mówi też jednoznacznie, co dokładnie stało się z pierwotnym śladem pamięciowym. Najbezpieczniejszy wniosek jest węższy, ale nadal bardzo zaskakujący: późniejsza informacja może zmieniać sposób, w jaki człowiek relacjonuje wcześniejsze doświadczenie, a subtelne elementy pytania potrafią mieć mierzalne znaczenie.

Dlaczego źródło błędu bywa niewidoczne dla samego świadka

Kłopot z informacją po zdarzeniu polega również na tym, że człowiek nie zawsze pamięta jej źródło. Może pamiętać szczegół, ale nie być pewnym, czy zobaczył go w pierwotnej scenie, przeczytał później albo usłyszał w pytaniu. W badaniach pamięci takie pomyłki źródła są ważnym elementem wyjaśnienia podatności na dezinformację. Nie oznacza to, że sugestia zawsze usuwa pierwotną informację; różne mechanizmy mogą prowadzić do podobnej błędnej odpowiedzi. Czasem nowa informacja konkuruje z oryginalną, czasem zostaje z nią połączona, a czasem uczestnik wybiera ją, bo wydaje się bardziej dostępna. Dlatego w dobrym opisie efektu trzeba oddzielić obserwowany wynik — zmianę późniejszej relacji — od mocniejszych twierdzeń o tym, co dokładnie stało się z pierwotnym wspomnieniem.

#efekt dezinformacji#Loftus#pamięć#psychologia sądowa#pytania sugerujące#świadkowie
Źródła i weryfikacja
Otrzymuj codzienne losowe ciekawostki