„Obojga Narodów” nie oznaczało państwa zamieszkanego przez tylko dwa narody
Nazwa Rzeczpospolita Obojga Narodów może dziś sugerować państwo dwóch nowoczesnych wspólnot etnicznych: Polaków i Litwinów. W XVI–XVIII w. słowo „naród” funkcjonowało jednak inaczej, a państwo było wieloetniczne i wielowyznaniowe. Mieszkali w nim m.in. polsko-, litewsko- i ruskojęzyczni chrześcijanie, Żydzi, Niemcy, Ormianie, Tatarzy i Karaimi. „Oboje Narody” odnosiły się przede wszystkim do dwóch partnerów politycznych unii — Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego — a nie do pełnej listy ludności.

Nowoczesne pojęcie narodu nie pasuje wprost do XVI wieku
Dziś naród kojarzymy zwykle ze wspólnotą języka, kultury i masowej tożsamości politycznej. W epoce nowożytnej przynależność polityczna była silnie związana ze stanem społecznym, religią, ziemią i przywilejami. Szlachta różnych języków mogła uważać się za część jednego narodu politycznego, podczas gdy większość chłopów i mieszczan nie uczestniczyła w polityce na tych samych zasadach. Dlatego przenoszenie współczesnych kategorii narodowych na Rzeczpospolitą prowadzi do anachronizmów.
Korona i Litwa były kategoriami ustrojowymi
Określenie „Obojga Narodów” wyrastało z faktu połączenia Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Każda z tych części obejmowała jednak wiele grup językowych i religijnych. Szczególnie Wielkie Księstwo było bardzo zróżnicowane: oprócz ludności litewskiej ogromną część mieszkańców stanowili Rusini używający odmian języka ruskiego i wyznający prawosławie. Po 1569 r. znaczne ziemie ruskie znalazły się też bezpośrednio w Koronie.
Trzy wielkie religie monoteistyczne żyły w jednym państwie
W granicach Rzeczypospolitej mieszkali katolicy, prawosławni i protestanci wielu nurtów, a także duże społeczności żydowskie i muzułmańscy Tatarzy. POLIN opisuje państwo jako wieloetniczne i wielowyznaniowe. Obecność judaizmu i islamu nie była marginalnym wyjątkiem na obrzeżu, lecz trwałą częścią społecznego krajobrazu Rzeczypospolitej.
Język również nie wyznaczał prostej granicy politycznej
W administracji i życiu publicznym używano polskiego, łaciny, ruskiego, niemieckiego i innych języków. Z czasem polszczyzna zdobywała wysoką pozycję wśród elit, także litewskich i ruskich, ale nie oznaczało to natychmiastowej zmiany pochodzenia czy religii. Tożsamość szlachcica mogła łączyć kilka poziomów: przynależność do Wielkiego Księstwa, prawosławie, rodową tradycję ruską i uczestnictwo w kulturze politycznej Rzeczypospolitej.
Państwo nie było jednak społeczeństwem równych wspólnot
Wieloetniczność nie oznaczała nowoczesnego pluralizmu praw obywatelskich. Pozycja jednostki zależała od stanu, religii, przywilejów lokalnych i polityki właściciela miasta lub dóbr. Szlachta miała prawa polityczne niedostępne chłopom, a różne wyznania i mniejszości miały nierówny dostęp do urzędów i ochrony. Współistnienie różnorodności i nierówności było jednoczesną cechą tego samego systemu.
Dlatego nazwa państwa jest łatwą pułapką
„Rzeczpospolita Obojga Narodów” dobrze opisuje konstrukcję unii, ale słabo opisuje społeczeństwo. Gdy traktuje się nazwę dosłownie jako mapę etniczną, znikają Rusini, Żydzi, Niemcy, Ormianie, Tatarzy i inne grupy współtworzące gospodarkę oraz kulturę państwa. Najtrafniej rozumieć „oboje narody” jako dwa podmioty polityczne unii, a wielość mieszkańców jako osobny, znacznie szerszy wymiar Rzeczypospolitej.
Tożsamość polityczna mogła nakładać się na kilka innych tożsamości
Nowoczesna intuicja podpowiada, że człowiek powinien należeć do jednego narodu, mówić jego językiem i utożsamiać się z odpowiadającym mu państwem. W Rzeczypospolitej takie kategorie nie były jeszcze poukładane w ten sposób. Ruski szlachcic z Wielkiego Księstwa mógł należeć do prawosławnej rodziny, posługiwać się po polsku w życiu politycznym, używać innego języka w domu i jednocześnie bronić odrębności litewskich instytucji. Mieszkaniec Prus Królewskich mógł mówić po niemiecku, pozostawać luteraninem i uważać przywileje prowincji za część lojalności wobec Rzeczypospolitej. Tatar mógł być muzułmaninem, służyć wojskowo wielkiemu księciu i posiadać przywileje potwierdzane przez chrześcijańskich monarchów. Takie przykłady nie oznaczają braku konfliktów ani pełnej swobody wyboru tożsamości; pokazują raczej, że język, religia, stan i przynależność polityczna nie układały się jeszcze w jeden obowiązkowy pakiet. Dlatego dzisiejsze pytanie „jakiej narodowości byli mieszkańcy Rzeczypospolitej?” często wymaga kilku odpowiedzi zależnych od tego, czy pytamy o pochodzenie, język, religię, stan czy lojalność polityczną. Również termin „Polak” mógł w tekstach epoki mieć znaczenie inne niż dzisiejsze. Czasem wskazywał mieszkańca Korony, czasem uczestnika polskiej kultury szlacheckiej, a z czasem coraz częściej szerszą identyfikację polityczną. Bez sprawdzenia kontekstu nie można automatycznie przeliczać dawnych określeń na współczesne kategorie spisów ludności. Właśnie dlatego badanie Rzeczypospolitej wymaga oddzielania języka, wyznania, pochodzenia, stanu i politycznej identyfikacji.