AstronomiaNarodziny i ewolucja Wszechświata

Patrząc bardzo daleko, patrzymy również w przeszłość

Teleskop nie pokazuje odległego obiektu takim, jaki jest „teraz”, lecz takim, jaki był w chwili wysłania światła, które właśnie do nas dotarło. Światło Słońca oglądamy z opóźnieniem około ośmiu minut, Andromedę — ponad dwóch milionów lat, a najdalsze znane galaktyki widzimy w epoce sprzed ponad 13 miliardów lat. Astronomia jest więc wyjątkową nauką: odległość pełni jednocześnie rolę wehikułu czasu. Im dalej sięgają teleskopy, tym wcześniejsze etapy ewolucji kosmosu badają — choć trzeba pamiętać, że przez czas podróży światła sama przestrzeń nadal się rozszerzała.

Hubble Deep Field — głęboki obraz niewielkiego fragmentu nieba wypełnionego odległymi galaktykami.
Hubble Deep Field — głęboki obraz niewielkiego fragmentu nieba wypełnionego odległymi galaktykami.Robert Williams, Hubble Deep Field Team (STScI), NASA / Wikimedia Commons / Public domain (NASA/ESA Hubble) · Public domain (NASA/ESA Hubble)

Nie istnieje astronomiczne „na żywo”

Informacja nie może dotrzeć szybciej niż światło. Kiedy patrzymy na Księżyc, widzimy go sprzed około sekundy; Słońce — sprzed kilku minut; najbliższe gwiazdy — sprzed lat. Dla galaktyk opóźnienie liczy się w milionach i miliardach lat. To nie wada teleskopów, którą można usunąć lepszą elektroniką. Jest to fundamentalny skutek skończonej prędkości propagacji światła i innych sygnałów. Gdyby w bardzo odległej galaktyce zaszła dziś jakaś zmiana, jej informacja mogłaby dotrzeć do Ziemi dopiero po upływie czasu potrzebnego światłu na pokonanie drogi.

Odległość staje się osią czasu

Dlatego astronomowie mówią o „czasie spojrzenia wstecz” — lookback time. Obiekt o dużym przesunięciu ku czerwieni może być oglądany w epoce, gdy Wszechświat miał zaledwie niewielką część obecnego wieku. Porównując populacje galaktyk widziane na różnych odległościach, możemy rekonstruować ich ewolucję: jak rosły, jak szybko powstawały gwiazdy, kiedy pojawiały się cięższe pierwiastki i jak zmieniało się otoczenie międzygalaktyczne. Zamiast czekać miliardy lat na ewolucję jednej galaktyki, obserwujemy wiele galaktyk uchwyconych na różnych etapach kosmicznej historii.

Dlaczego „13 miliardów lat temu” nie znaczy „13 miliardów lat świetlnych stąd”?

W statycznej przestrzeni można by po prostu pomnożyć czas podróży światła przez jego prędkość. Kosmos nie jest jednak statyczny. Podczas miliardów lat lotu fotonu przestrzeń między nami a źródłem się rozszerzała. Dlatego odległość, jaką obiekt ma od nas dzisiaj w określonej kosmologicznej definicji odległości, może być znacznie większa niż czas podróży światła wyrażony w latach świetlnych. W kosmologii funkcjonuje kilka różnych pojęć odległości, dopasowanych do różnych pomiarów. To powód, dla którego proste intuicje z podróży samochodem przestają działać.

Jak wiemy, z jakiej epoki pochodzi światło?

Kluczowym narzędziem jest widmo. Rozszerzający się Wszechświat rozciąga fale świetlne, a charakterystyczne linie atomów i cząsteczek przesuwają się ku dłuższym falom. Mierząc to przesunięcie ku czerwieni i przyjmując model kosmologiczny zgodny z innymi obserwacjami, astronomowie przeliczają redshift na przybliżony czas emisji i inne wielkości. Teleskopy podczerwone są szczególnie ważne dla najdalszych obiektów, ponieważ światło, które zostało wyemitowane jako widzialne lub ultrafioletowe, po miliardach lat ekspansji może docierać do nas już w podczerwieni.

Kosmiczna fotografia nigdy nie jest jednym momentem

Zdjęcie głębokiego pola wygląda jak obraz jednej przestrzeni, ale w rzeczywistości jest kolażem epok. Bliska galaktyka na pierwszym planie jest widziana znacznie później w swojej historii niż bardzo odległa galaktyka w tle. Nawet dwa obiekty pozornie leżące obok siebie na obrazie mogą pochodzić z czasów oddzielonych miliardami lat. To subtelna cecha astronomicznych zdjęć: współrzędne na niebie mówią, skąd dociera światło, lecz głębia obrazu jest zarazem głębią czasu.

Najdalsze spojrzenie ma granicę

Nie da się oglądać dowolnie wczesnego Wszechświata za pomocą zwykłego światła. Przez pierwsze setki tysięcy lat materia była na tyle zjonizowana, że fotony wielokrotnie rozpraszały się na swobodnych elektronach. Najstarszym światłem elektromagnetycznym, które możemy obserwować bezpośrednio, jest mikrofalowe promieniowanie tła uwolnione około 380 tysięcy lat po początku gorącej fazy. Jeszcze wcześniejsze epoki badamy pośrednio — przez skład pierwotnych pierwiastków, strukturę CMB, fale grawitacyjne poszukiwane w danych i konsekwencje modeli fizycznych.

Astronomia wykorzystuje opóźnienie zamiast z nim walczyć

W życiu codziennym opóźnienie sygnału jest niedogodnością. W kosmologii staje się narzędziem. Nie możemy obserwować jednej galaktyki przez miliardy lat, ale możemy porównać ogromne populacje obiektów znajdujących się na różnych redshiftach, czyli widzianych w różnych epokach. Jeśli podobny typ obiektów wygląda systematycznie inaczej w młodym i późnym Wszechświecie, dostajemy statystyczny zapis ewolucji. Trzeba przy tym uważać na efekt selekcji: bardzo odległe obiekty są trudniejsze do wykrycia, a teleskop widzi tylko te, które są dostatecznie jasne w dostępnych długościach fali. Dlatego „patrzenie w przeszłość” nie jest pojedynczym filmem konkretnej galaktyki, lecz składaniem historii z wielu obserwacji, kalibracji i modeli. To ograniczenie jest jednocześnie wielką przewagą astronomii: Wszechświat przechowuje na niebie wiele rozdziałów własnej historii równocześnie.

#czas spojrzenia wstecz#odległość#prędkość światła#redshift#wczesny Wszechświat
Źródła i weryfikacja
Otrzymuj codzienne losowe ciekawostki