Po Czarnobylu świat w kilka miesięcy stworzył traktat o obowiązku szybkiego ostrzegania o awarii jądrowej
Katastrofa w Czarnobylu wydarzyła się 26 kwietnia 1986 roku, a już we wrześniu tego samego roku państwa przyjęły w ramach IAEA Convention on Early Notification of a Nuclear Accident. Konwencja nakłada na państwo, na którego terytorium dochodzi do awarii mogącej mieć skutki transgraniczne, obowiązek szybkiego poinformowania państw potencjalnie dotkniętych oraz IAEA i przekazania danych potrzebnych do oceny zagrożenia. Tempo było wyjątkowe jak na prawo międzynarodowe. Czarnobyl pokazał, że wypadek jądrowy nie respektuje granic, a opóźniona informacja sama może stać się elementem katastrofy.
Promieniowanie przekroczyło granice szybciej niż oficjalna informacja
Po awarii reaktora nr 4 w Czarnobylu materiały radioaktywne zostały przeniesione przez atmosferę nad dużą część Europy. Pierwsze zagraniczne sygnały problemu pojawiły się m.in. w pomiarach podwyższonego promieniowania w Skandynawii. Katastrofa pokazała praktyczny problem prawa międzynarodowego: inne państwa mogą już obserwować skutki zdarzenia, zanim otrzymają pełne oficjalne informacje z kraju, w którym zdarzenie się rozpoczęło.
Nie wystarczy wiedzieć, że „coś się stało”
Dla ochrony ludności potrzebne są konkretne dane: gdzie doszło do awarii, kiedy, jaki jest jej charakter, jakie substancje mogą być uwalniane i jak sytuacja się rozwija. Bez nich sąsiednie państwa muszą podejmować decyzje dotyczące pomiarów, żywności czy ochrony ludności przy znacznie większej niepewności. Po Czarnobylu państwa uznały, że wymiana takich informacji nie może zależeć wyłącznie od dobrej woli i doraźnych kanałów dyplomatycznych.
Od katastrofy do konwencji w pięć miesięcy
Dokumenty IAEA z maja 1986 roku wprost wskazują Czarnobyl jako impuls do zwiększenia współpracy i stworzenia systemu szybkiego powiadamiania. We wrześniu 1986 roku podczas specjalnej sesji Konferencji Generalnej IAEA przyjęto Convention on Early Notification of a Nuclear Accident. Została otwarta do podpisu 26 września w Wiedniu, zaledwie pięć miesięcy po katastrofie.
Co zmieniła konwencja
Konwencja określa obowiązek przekazywania informacji o awarii jądrowej, która może prowadzić do międzynarodowego uwolnienia materiału promieniotwórczego i mieć znaczenie dla bezpieczeństwa radiologicznego innego państwa. Uzupełniła ją konwencja dotycząca pomocy w razie awarii jądrowej lub zagrożenia radiologicznego. Razem stworzyły formalne ramy szybszej współpracy międzynarodowej.
Informacja jako infrastruktura bezpieczeństwa
Najczęściej o bezpieczeństwie jądrowym myśli się w kategoriach reaktora, obudowy bezpieczeństwa czy systemów chłodzenia. Czarnobyl przypomniał o jeszcze jednym elemencie: informacji. Jeżeli zagrożenie rozprzestrzenia się przez atmosferę, krajowe granice nie ograniczają skutków. System bezpieczeństwa musi więc obejmować również transgraniczne ostrzeganie, tak samo jak meteorologia ostrzega przed przemieszczającą się burzą.
Dlaczego konwencję udało się przyjąć tak szybko
Prawo międzynarodowe zwykle powstaje powoli, ponieważ państwa negocjują obowiązki, wyjątki i sposób wymiany danych. Po Czarnobylu wspólny interes był jednak wyjątkowo czytelny. Każde państwo posiadające elektrownię jądrową mogło być źródłem przyszłego zdarzenia, a każde państwo — również takie bez elektrowni — mogło znaleźć się pod przemieszczającą się chmurą. Obowiązek szybkiej informacji był więc mniej kwestią wzajemnego ustępstwa, a bardziej wspólnym mechanizmem samoobrony. Konwencja nie zapobiega samej awarii i nie gwarantuje pełnej transparentności w każdej sytuacji, ale tworzy minimalną wspólną procedurę, której wcześniej brakowało. To dobry przykład sytuacji, gdy transgraniczny charakter zagrożenia bardzo szybko wymusił nowy poziom współpracy międzynarodowej. Z punktu widzenia obywatela może to brzmieć jak kwestia dyplomacji, ale skutki są bardzo praktyczne: szybsza informacja pozwala wcześniej uruchomić pomiary, ostrzeżenia dotyczące żywności i wody oraz inne działania ochronne po drugiej stronie granicy.