Polskie ą i ę są żywą pozostałością dawnego systemu samogłosek nosowych
Litery ą i ę nie są tylko osobliwością polskiej ortografii. Zapisują głoski i sekwencje głoskowe, których historia prowadzi do dawnych samogłosek nosowych odziedziczonych po wcześniejszych etapach rozwoju języków słowiańskich. W większości współczesnych języków słowiańskich ten typ samogłosek zanikł albo rozwinął się inaczej, natomiast polszczyzna zachowała jego wyraźny ślad. Co więcej, ą i ę nie mają jednej niezmiennej wymowy: ich realizacja zależy m.in. od sąsiednich spółgłosek i pozycji w wyrazie. Ortografia przechowuje więc historię starszą niż dzisiejszy sposób mówienia.
Nie tylko dwie niezwykłe litery
Dla osoby patrzącej na alfabet polski ą i ę mogą wyglądać jak zwykłe samogłoski z dodanym „ogonkiem”. Z punktu widzenia historii języka są jednak śladem bardzo starej właściwości fonetycznej. Dawna polszczyzna rozwinęła system samogłosek nosowych, czyli takich, przy których część powietrza przepływa również przez jamę nosową. Historyczne gramatyki języka polskiego od dawna wyróżniały ą i ę jako samogłoski nosowe. W starszych opisach podkreślano też ich nietypowość na tle innych języków słowiańskich, w których dawne nosówki rozwinęły się w inne dźwięki.
Co właściwie oznacza „nosowa”
Nosowość nie polega na tym, że po zwykłym a albo e po prostu dopisuje się n. Podczas artykulacji droga powietrza zostaje częściowo otwarta także przez nos, a rezonans jamy nosowej staje się elementem brzmienia. Współczesna polska wymowa jest przy tym bardziej złożona niż prosty szkolny model. W zależności od otoczenia ą i ę mogą być realizowane jako samogłoska z nosowością, jako połączenie elementu samogłoskowego i spółgłoskowego albo częściowo tracić nosowość. Dlatego zapis jest stabilniejszy od rzeczywistej wymowy.
Ortografia przechowuje starszy stan języka
To dobry przykład tego, że pisownia nie jest fotograficznym zapisem współczesnej mowy. Litera może przechowywać informację o pochodzeniu formy nawet wtedy, gdy konkretna wymowa się zmieniła. W historycznych podręcznikach znajdują się uwagi, że nosowość w odmianie może ujawniać się pod inną postacią, na przykład poprzez pojawienie się spółgłoski nosowej. Dzisiejsze formy takie jak „ząb – zęby” czy różne sposoby realizacji ę w końcu wyrazu pokazują, że historia systemu samogłoskowego pozostawiła ślady zarówno w pisowni, jak i odmianie.
Dlaczego inne języki słowiańskie brzmią inaczej
Języki pochodzące od wspólnego przodka nie zachowują wszystkich odziedziczonych cech w identyczny sposób. Ten sam dawny dźwięk może w jednym języku przetrwać stosunkowo długo, w drugim rozpaść się na sekwencję kilku głosek, a w trzecim zmienić barwę i utracić nosowość. Właśnie dlatego porównywanie polskich wyrazów z czeskimi, słowackimi, rosyjskimi czy ukraińskimi odpowiednikami bywa dla językoznawców źródłem informacji o historii całej grupy. Polski przypadek jest szczególnie widoczny, bo nosowość trafiła również do alfabetu.
Czego nie należy z tego wyciągać
Nie oznacza to, że współczesny Polak zawsze wypowiada ą i ę jako dwie idealne, czyste samogłoski nosowe. Takie uproszczenie jest wygodne w elementarzu, lecz rzeczywista fonetyka zależy od kontekstu. Nie należy też traktować „ogonka” jako dekoracji wymyślonej bez związku z wymową. Jego obecność wiąże pisownię z długą historią polskiego systemu dźwiękowego. Najciekawsza jest właśnie rozbieżność: znak wygląda prosto i stabilnie, podczas gdy stojąca za nim wymowa jest ruchoma.
Język jako archiwum
Codzienna czynność napisania słowa „będę”, „ręka” czy „wąż” uruchamia element systemu, który powstawał przez stulecia. Nie trzeba znać rekonstrukcji prasłowiańskich, żeby zobaczyć zasadę: język jest archiwum, w którym nowe i stare warstwy funkcjonują jednocześnie. ą i ę są wyjątkowo czytelnym przykładem, bo historyczna cecha nie została schowana wyłącznie w słownikach etymologicznych. Widać ją w każdym polskim tekście i słychać — choć w rozmaitych realizacjach — w zwykłej rozmowie.