Porost może rozsiewać gotowy duet albo wysłać sam zarodnik grzyba na poszukiwanie nowego partnera
Rozmnażanie porostów ma nietypowy problem: plecha działa dzięki współpracy co najmniej głównego grzyba i fotobionta, ale rozmnażanie płciowe mykobionta produkuje zarodniki zawierające materiał tylko grzyba. Po wykiełkowaniu taki zarodnik musi znaleźć odpowiednią zielenicę lub sinicę i ponownie zbudować lichenizowaną symbiozę. Porost może jednak wybrać inną strategię. Soredia i fragmenty zwane izydiami zawierają jednocześnie komórki fotobionta otoczone strzępkami grzyba, więc po oderwaniu transportują gotowy „zestaw startowy”. Jeden organizm ekologiczny korzysta zatem z dwóch bardzo różnych sposobów rozprzestrzeniania: genetycznie odświeżającego, lecz ryzykownego startu od samego grzyba oraz klonalnego przeniesienia już działającego partnerstwa.
Owocnik porostu należy przede wszystkim do grzyba
W wielu porostach widoczne tarczki lub miseczki to apotecja — owocniki głównego grzyba. W ich wnętrzu zachodzi mejoza i powstają askospory. Zarodnik zawiera genom mykobionta, ale nie zabiera automatycznie komórek fotobionta. Jeśli wykiełkuje w miejscu pozbawionym kompatybilnego partnera fotosyntetyzującego, nie zbuduje typowej plechy porostowej. Sukces wymaga więc ponownej lichenizacji.
Soredium przenosi relację, nie tylko jednego partnera
Soredia są drobnymi skupieniami komórek fotobionta oplecionymi strzępkami grzyba. Powstają w wyspecjalizowanych strefach plechy i mogą być łatwo wywiewane lub zmywane. Izydia są większymi, wyrostkowymi fragmentami plechy, również zawierającymi główne komponenty symbiozy. Po oderwaniu oba typy propagul mogą rozpocząć wzrost bez konieczności przypadkowego spotkania dwóch partnerów od zera.
Obie strategie mają koszt
Rozmnażanie płciowe grzyba prowadzi do rekombinacji i zwiększa różnorodność genetyczną, ale wymaga znalezienia właściwego fotobionta. Propagule wegetatywne rozwiązują ten problem natychmiast, lecz zwykle zachowują kombinację genetyczną rodzicielskiej plechy. W zmiennym środowisku rekombinacja może być cenna; w stabilnym siedlisku szybkie skopiowanie już sprawdzonego partnerstwa może dawać przewagę. Wiele gatunków korzysta z obu dróg w różnych proporcjach.
Fotobionty nie zawsze są wyłącznie „przydzielone” do jednego porostu
Niektóre zielenice i sinice mogą żyć również poza konkretną plechą albo występować w innych porostach. Badania genetyczne pokazują jednocześnie, że kompatybilność nie jest całkowicie dowolna: mykobionty często preferują określone linie fotobiontów, a dostępność partnera zmienia się geograficznie i środowiskowo. Odtworzenie porostu po kiełkowaniu zarodnika jest więc ekologicznie realne, ale wymaga trafienia do odpowiedniej puli potencjalnych partnerów.
Odnalezienie partnera może odbywać się na bardzo małej przestrzeni
Zarodnik mykobionta nie musi wyszukiwać glonu na metry czy kilometry. Na korze, glebie i powierzchni skał istnieją mikroskopijne populacje potencjalnych fotobiontów, czasem związane z innymi porostami. Kiełkująca strzępka rośnie w bezpośrednim otoczeniu i jeśli trafi na kompatybilne komórki, może rozpocząć tworzenie prymitywnej plechy. Wysoka śmiertelność zarodników jest równoważona ich dużą liczbą, podobnie jak u innych grzybów rozsiewających mikroskopijne propagule.
Wegetatywny „pakiet startowy” też ma ograniczony zasięg
Soredia są większe i cięższe od pojedynczych zarodników, więc zwykle nie przemieszczają się tak daleko. Zyskują jednak przewagę po lądowaniu: oba kluczowe komponenty są już obok siebie, a fragment ma nieco większy zapas biomasy. Powstaje klasyczny kompromis dyspersyjny. Mały zarodnik grzyba może zostać zabrany daleko, lecz musi odbudować partnerstwo; większe soredium transportuje gotową symbiozę, ale częściej kolonizuje bliższą przestrzeń.
Rozmnażanie płciowe może umożliwiać zmianę fotobionta
Gdy mykobiont rozsiewa sam zarodnik, potomna grzybnia nie jest skazana na dokładnie ten sam genotyp fotobionta, który miał rodzic. W innym środowisku może wejść w relację z kompatybilnym partnerem lepiej dostosowanym do lokalnej temperatury czy wilgotności. Taka możliwość nie oznacza dowolnej wymiany — zakres kompatybilności jest ograniczony — ale może zwiększać elastyczność ekologiczną gatunku. Propagula wegetatywna zachowuje sprawdzony zestaw, zarodnik płciowy otwiera drogę do nowej kombinacji.
Fragmentacja może być najprostszą propagulą ze wszystkich
Niektóre porosty nie potrzebują wyspecjalizowanych sorediów ani izydiów, aby przenieść partnerstwo. Oderwany kawałek plechy zawiera mykobionta i fotobionta w już ułożonej strukturze i po trafieniu w odpowiednie miejsce może kontynuować wzrost. Wiatr, zwierzęta, mróz lub mechaniczne kruszenie skały mogą tworzyć takie fragmenty. Z punktu widzenia genetyki jest to rozmnażanie klonalne, ale ekologicznie bywa bardzo skuteczne, szczególnie u form kruchych lub rosnących w siedliskach regularnie zaburzanych.