Przy ujściu Wisły foki szare znów zaczęły tworzyć regularne skupiska
Foka szara jest rodzimym mieszkańcem Bałtyku, ale przez wiele dziesięcioleci na polskim wybrzeżu była rzadkim gościem. Prześladowanie, przyłów i degradacja środowiska doprowadziły bałtyckie populacje fok do głębokiego kryzysu. Od 2010 roku przy ujściu Przekopu Wisły, w rejonie rezerwatu Mewia Łacha, zaczęto regularnie obserwować odpoczywające skupiska fok szarych. To szczególne miejsce: piaszczyste łachy tworzą odizolowane od lądu platformy, na których zwierzęta mogą wyjść z wody i odpoczywać. Powrót nie oznacza, że gatunek jest wolny od zagrożeń, ale zmienia polski Bałtyk z miejsca pojedynczych obserwacji w przestrzeń, gdzie znów można zobaczyć naturalne zgromadzenia dużych ssaków morskich.
,_Hel,_Polonia,_2013-05-23,_DD_03.jpg)
Foki były częścią bałtyckiego krajobrazu długo przed turystyką
Foka szara występowała dawniej w Bałtyku licznie, także w rejonie dzisiejszego polskiego wybrzeża. W XIX i XX wieku zwierzęta zabijano jako konkurentów rybołówstwa, a później doszły zanieczyszczenia i przypadkowe zaplątywanie w narzędzia połowowe. Populacja całego Bałtyku mocno spadła. Kiedy presja zmalała i warunki zaczęły się poprawiać, foki mogły ponownie rozszerzać wykorzystanie dawnych obszarów.
Mewia Łacha daje coś, czego brakuje na zatłoczonej plaży
Foka musi regularnie wychodzić na ląd, by odpocząć, linieć i w innych częściach zasięgu rodzić młode. Potrzebuje miejsca, w którym nie jest stale płoszona przez ludzi i psy. Przy ujściu Wisły prądy oraz osady tworzą piaszczyste łachy oddzielone wodą od łatwo dostępnej części brzegu. Taka izolacja daje zwierzętom bezpieczniejszą platformę odpoczynku niż popularna plaża.
Regularność obserwacji jest ważniejsza niż pojedynczy rekord liczebności
Stacja Morska Uniwersytetu Gdańskiego podaje, że od 2010 roku w rejonie Mewiej Łachy foki szare są obserwowane regularnie, czasem w dużych grupach. Liczebność konkretnego skupiska zmienia się z dnia na dzień i z roku na rok, dlatego ciekawsze od rekordu jest samo utrwalenie się miejsca jako stałej ostoi. Zwierzęta zaczęły traktować fragment polskiego wybrzeża jako przewidywalne miejsce odpoczynku.
Powrót wymaga również zmiany zachowania ludzi
Foka leżąca na brzegu nie musi być chora. Często po prostu odpoczywa. Zbliżanie się, otaczanie zwierzęcia lub próba zepchnięcia go do wody zwiększa stres i może zmusić je do ucieczki. Dlatego ochrona kolonii to także pozostawienie dystansu oraz utrzymywanie spokojnych miejsc. W popularnym turystycznie regionie przestrzeń wolna od niepokoju staje się cennym zasobem.
Mewia Łacha jest symbolem procesu, który nadal trwa
Bałtyk pozostaje morzem silnie przekształconym: foki nadal mogą ginąć w sieciach, cierpieć wskutek zanieczyszczeń i konfliktować się z rybołówstwem. Regularne skupiska przy ujściu Wisły nie oznaczają więc końca problemów. Pokazują jednak, że jeśli populacja źródłowa się odbudowuje i dostępne są bezpieczne miejsca odpoczynku, duży morski ssak może ponownie zacząć korzystać z polskiego brzegu w sposób przypominający historyczne zachowanie gatunku.
Dlaczego foki wychodzą na ląd, skoro tak sprawnie pływają
Foka jest znakomicie przystosowana do życia w wodzie, ale część jej fizjologii i cyklu życiowego wymaga regularnego wyjścia na suchą powierzchnię. Odpoczynek na lądzie ogranicza koszt ciągłego pływania, a okres linienia wiąże się z intensywną wymianą sierści i korzystaniem z bezpiecznych haul-outów. W innych rejonach Bałtyku samice wykorzystują ląd lub lód także przy rozrodzie. Dlatego dostęp do łach nie jest dodatkiem do „prawdziwego” morskiego siedliska, lecz jego funkcjonalną częścią. Człowiek widzący fokę na piasku może błędnie uznać, że zwierzę utknęło poza swoim środowiskiem. W rzeczywistości możliwość spokojnego pozostania na brzegu jest jednym z warunków dobrego funkcjonowania populacji. To właśnie czyni odizolowane fragmenty Mewiej Łachy tak wartościowymi.
Powrót na plażę jest możliwy tylko wtedy, gdy plaża pozostaje dla fok bezpieczna
Dla człowieka piaszczysta łacha może wyglądać jak idealne miejsce na spacer lub podpłynięcie łodzią. Dla foki jej wartość polega jednak właśnie na możliwości odpoczynku bez konieczności ciągłej ucieczki do wody. Dlatego obserwacja skupisk wymaga dystansu: częste płoszenie może pozbawić zwierzęta funkcji, dla której wychodzą na ląd. Ochrona Mewiej Łachy łączy więc dwa poziomy — utrzymanie samego siedliska oraz ograniczenie presji w czasie, gdy foki go wykorzystują. Sam powrót gatunku nie gwarantuje jeszcze trwałego odzyskania spokojnych miejsc odpoczynku.