Trzęsienie ziemi wydłużyło budowany most Akashi Kaikyō
Gdy 17 stycznia 1995 r. potężne trzęsienie ziemi uderzyło w okolice Kobe, most Akashi Kaikyō był jeszcze w budowie: stały już wieże, a trwały prace przy głównych linach. Po wstrząsie okazało się, że fundamenty przesunęły się razem z podłożem. Sama konstrukcja nie została poważnie uszkodzona, ale odległość między elementami mostu zmieniła się o około metr. Zamiast próbować „cofnąć” geologię, inżynierowie skorygowali długość niegotowych jeszcze elementów pomostu. To rzadki przypadek, w którym wielkie trzęsienie ziemi zmieniło geometrię powstającego megaprojektu, a budowę można było kontynuować dzięki temu, że skutki ruchu gruntu zostały przewidziane i dokładnie pomierzone.
Most powstawał w wyjątkowo trudnym miejscu
Akashi Kaikyō przecina cieśninę Akashi między wyspami Honsiu i Awaji. Już sama lokalizacja wymuszała projektowanie na granicy ówczesnych możliwości: głęboką wodę, bardzo silne prądy pływowe, intensywną żeglugę, wiatr i wysoką aktywność sejsmiczną. Konstruktorzy opracowali dla mostu specjalne metody projektowania odpornego na trzęsienia ziemi, uwzględniające ogromne fundamenty i zachowanie nie w pełni skonsolidowanego podłoża. W styczniu 1995 r. projekt dostał wyjątkowo brutalny test jeszcze przed ukończeniem. Wieże były już gotowe, a główne liny właśnie instalowano. Epicentrum trzęsienia Hyōgo-ken Nanbu znajdowało się bardzo blisko przeprawy, a w Kobe i na Awaji doszło do katastrofalnych zniszczeń.
Podłoże przesunęło się razem z fundamentami
Po wstrząsie przeprowadzono szczegółowe pomiary. Stwierdzono, że zasadnicze elementy mostu nie doznały uszkodzeń, ale grunt uległ przemieszczeniu, a razem z nim przesunęły się fundamenty. To ważne rozróżnienie: fundament nie „prześlizgnął się” po podłożu wskutek utraty stateczności. Przemieścił się wraz z masą gruntu, na której był posadowiony. W efekcie zmieniły się długości przęseł. Operator mostu podaje, że ostatecznie odległości wzrosły łącznie o około metr. Przy zwykłym budynku taki ruch mógłby oznaczać poważną awarię, ale w przypadku budowanego mostu wiszącego istotne było przede wszystkim dokładne ustalenie nowej geometrii i sprawdzenie, czy mieści się ona w możliwościach całego systemu.
Projekt trzeba było dopasować do nowej geometrii
Po analizach inżynierowie uznali, że wpływ przemieszczeń na bezpieczeństwo konstrukcji jest niewielki i budowa może być kontynuowana. Nie próbowano przesuwać wież z powrotem. Zamiast tego zmodyfikowano długość tych części stalowego pomostu, które nie zostały jeszcze wykonane. Jest to niezwykle czytelny przykład różnicy między projektowaniem teoretycznej geometrii a prowadzeniem rzeczywistej budowy. W megaprojekcie geodezja i monitoring nie służą tylko do potwierdzenia, że wykonawca trzyma się planu. Dostarczają danych pozwalających zmienić plan, gdy zmieni się sama rzeczywistość. Most ukończono i otwarto w 1998 r., już z geometrią uwzględniającą skutki trzęsienia.
Odporność nie oznacza całkowitego bezruchu
Historia Akashi Kaikyō pokazuje też ważną zasadę projektowania sejsmicznego. Konstrukcja odporna na trzęsienie ziemi nie musi pozostać absolutnie nieruchoma. Często bardziej realistycznym celem jest takie zaprojektowanie fundamentów, wież, łożysk, kabli i połączeń, aby kontrolowane przemieszczenia nie prowadziły do utraty nośności. W przypadku tego mostu szczegółowy projekt sejsmiczny, wcześniejsze badania podłoża oraz możliwość dostosowania nieukończonych elementów sprawiły, że katastrofalne trzęsienie regionu nie zakończyło budowy. Paradoksalnie ukończony most jest więc odrobinę inny geometrycznie niż ten, który istniał na pierwotnych rysunkach — nie wskutek błędu wykonawczego, lecz dlatego, że w trakcie budowy przesunął się fragment skorupy ziemskiej.