Galaktyka może „umrzeć”, choć wciąż pełno w niej gwiazd
Kiedy astronomowie nazywają galaktykę „martwą” lub „wygaszoną”, nie oznacza to, że jej gwiazdy zniknęły. Taki system może zawierać setki miliardów gwiazd i świecić bardzo jasno. „Śmierć” odnosi się przede wszystkim do produkcji nowych gwiazd. Aby ta trwała, potrzebny jest chłodny gaz zdolny tworzyć gęste obłoki. Jeśli gaz zostanie zużyty, podgrzany, wyrzucony albo odcięty od dopływu, tempo narodzin może spaść niemal do zera. Istnieją więc galaktyki pełne długowiecznych starych gwiazd, które przez miliardy lat prawie nie tworzą nowych. Ich czerwonawy wygląd jest skutkiem starzenia się populacji, nie „zgaśnięcia” wszystkich gwiazd.
.jpg)
Co astronomowie naprawdę wygaszają
W języku badań używa się słowa quenching — wygaszanie formowania gwiazd. Nie chodzi o jednoczesne wyłączenie istniejących słońc. Gwiazdy podobne do Słońca mogą świecić miliardy lat po zakończeniu ostatniej dużej fali narodzin. Z czasem znikają natomiast krótkowieczne, gorące i niebieskie gwiazdy, których obecność jest dobrym znacznikiem świeżej produkcji. Galaktyka staje się zdominowana przez starsze, chłodniejsze populacje i dlatego jej zintegrowane światło przesuwa się ku czerwieni.
Bez chłodnego gazu nie ma kolejnego pokolenia
Gwiazdy powstają w zimnych, gęstych obłokach molekularnych. Galaktyka może zawierać ogromną ilość masy w gwiazdach, ale jeśli nie ma odpowiednio chłodnego gazu, nie stworzy nowych. Gaz może zostać wykorzystany podczas wcześniejszego starburstu, wypchnięty przez wiatr supernowych, ogrzany przez aktywne jądro lub wyrwany podczas ruchu przez gromadę. Można też odciąć jego świeży dopływ z otoczenia. Różne drogi prowadzą więc do podobnego obserwacyjnego rezultatu.
„Czerwona i martwa” to skrót, nie prawo bez wyjątków
Stare populacje są czerwone, a aktywne obszary formowania gwiazd często niebieskie, dlatego astronomowie od dawna rozróżniają „red sequence” i „blue cloud”. Jednak pył może zaczerwieniać aktywną galaktykę, a nawet typowo spokojna eliptyczna może przeżyć mały epizod odmłodzenia po przejęciu gazu. Kolor jest wskazówką, nie jednoznacznym testem. Pełniejszy obraz daje połączenie widma, ultrafioletu, podczerwieni oraz obserwacji gazu.
Galaktyka reliktowa pokazuje zatrzymaną ewolucję
NGC 1277 jest przykładem masywnego systemu, który przestał tworzyć gwiazdy bardzo dawno i później niewiele urósł przez mergers. Hubble badał jego stare gromady kuliste, próbując odtworzyć historię. Taki obiekt jest cenny, bo wiele masywnych galaktyk przechodziło później kolejne przejęcia, mieszając pierwotną strukturę. Relikt pozwala zajrzeć w to, jak mogły wyglądać zwarte galaktyki z wcześniejszych epok kosmosu.
Śmierć może mieć związek z czarną dziurą
Aktywne jądro może wypuszczać dżety i wiatry, które ogrzewają gaz lub utrudniają jego chłodzenie. To jeden z ważnych mechanizmów sprzężenia zwrotnego AGN rozważanych w ewolucji masywnych galaktyk. Nie oznacza to, że każdą martwą galaktykę zabiła czarna dziura. W mniejszych systemach i gromadach mogą dominować inne procesy. Kosmologiczne symulacje potrzebują kilku kanałów quenchingu, aby odtworzyć obserwowaną różnorodność.
Istnieją też „zielone doliny”
Przejście nie zawsze jest natychmiastowe. Populacje galaktyk pokazują obiekty o właściwościach pośrednich między intensywnie niebieskimi systemami gwiazdotwórczymi a spokojnymi czerwonymi. Nazywa się je czasem green valley. Badanie takich galaktyk pomaga ustalić, jak szybko wygaszanie zachodzi i które mechanizmy są odpowiedzialne. To przykład, że klasyczne etykiety „żywa” i „martwa” są użyteczne, ale rzeczywista ewolucja ma stadia przejściowe.
Paradoks jasnej martwej galaktyki
W codziennym języku martwe oznacza ciemne i nieaktywne. Galaktyczna śmierć może wyglądać odwrotnie: ogromna galaktyka eliptyczna nadal zawiera biliony starych gwiazd i jest jednym z najjaśniejszych obiektów w gromadzie, choć prawie nie tworzy żadnych nowych. To sprawia, że termin jest tak zaskakujący i zarazem edukacyjny. W astronomii galaktyk „życie” mierzy się nie liczbą istniejących gwiazd, ale zdolnością systemu do produkcji kolejnych pokoleń.
Jak mierzy się tempo tworzenia gwiazd
Astronomowie nie muszą dosłownie liczyć wszystkich nowo narodzonych gwiazd. Korzystają z promieniowania związanego z krótkowiecznymi masywnymi populacjami: ultrafioletu młodych gwiazd, linii emisyjnych zjonizowanego gazu i podczerwieni pyłu ogrzanego przez ukryte obszary star formation. Każdy wskaźnik obejmuje nieco inny przedział czasu i jest podatny na inne błędy. W wygaszonej galaktyce te sygnały stają się słabe w stosunku do masy starych gwiazd. Wprowadza się więc np. specific star formation rate — tempo tworzenia gwiazd podzielone przez masę gwiazdową. Dzięki temu można odróżnić wielką galaktykę tworzącą kilka gwiazd rocznie od mniejszej, dla której ta sama liczba oznacza bardzo aktywny wzrost. „Śmierć” ma więc ilościową definicję obserwacyjną, a nie tylko wizualną etykietę.
Wygaszenie nie musi być nagłe
Przejście od galaktyki intensywnie tworzącej gwiazdy do układu spokojnego może mieć różne tempo. Jeśli dopływ świeżego gazu zostanie ograniczony, galaktyka może jeszcze przez pewien czas zużywać istniejące rezerwy. Jeśli natomiast gaz zostanie gwałtownie wyrzucony lub silnie podgrzany, spadek tempa formowania gwiazd może być szybszy. To dlatego astronomowie szukają nie tylko obiektów aktywnych i „martwych”, lecz także populacji pośrednich. Widmo, barwa, ilość zimnego gazu i ślady niedawno powstałych gwiazd pozwalają rozróżniać te scenariusze. Słowo „śmierć” jest wygodną metaforą, ale fizycznie chodzi o zmianę bilansu paliwa i warunków, w których obłoki molekularne mogą się zapadać.