AstronomiaGalaktyki i wielka struktura kosmosu

Galaktyki tworzą kosmiczną sieć, a nie przypadkową mgłę

W największej skali galaktyki nie są rozmieszczone losowo. Układają się w gromady, rozległe włókna i ściany, między którymi znajdują się ogromne obszary o małej gęstości — pustki kosmiczne. Całość nazywamy kosmiczną siecią. Jej zalążki były maleńkimi różnicami gęstości we wczesnym Wszechświecie, widocznymi m.in. w mikrofalowym promieniowaniu tła. Grawitacja przez miliardy lat wzmacniała te różnice: obszary odrobinę gęstsze przyciągały więcej materii, tworząc filamenty i węzły. Ciemna materia stanowi główny grawitacyjny szkielet tej struktury, a widzialne galaktyki znaczą jej najgęstsze części.

Wizualizacja wielkoskalowej kosmicznej sieci z włóknami i węzłami skupiającymi materię.
Wizualizacja wielkoskalowej kosmicznej sieci z włóknami i węzłami skupiającymi materię.Volker Springel / Max Planck Institute for Astrophysics / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0 · CC BY-SA 4.0

Od prawie gładkiego początku do sieci

Wczesny Wszechświat był niezwykle jednorodny, ale nie doskonale. Drobne fluktuacje gęstości oznaczały, że niektóre regiony miały minimalnie silniejszą grawitację. Z czasem zaczęły ściągać dodatkową materię. Proces jest samowzmacniający: większa masa daje większe przyciąganie, co zwiększa koncentrację. W rozszerzającym się kosmosie powstał z tego trójwymiarowy układ węzłów, włókien, arkuszy i pustek, który w symulacjach bardzo przypomina obserwowane mapy galaktyk.

Ciemna materia buduje rusztowanie

Zwykła materia we wczesnym Wszechświecie silnie oddziaływała z promieniowaniem, podczas gdy ciemna materia mogła wcześniej rozpocząć grawitacyjne skupianie. W modelu ΛCDM powstają halo i filamenty ciemnej materii, do których później spływa gaz. Galaktyki rodzą się przede wszystkim w tych zagęszczeniach. Dlatego obserwowany rozkład świecących galaktyk jest częściowym znacznikiem większej, niewidzialnej sieci masy.

Węzły stają się gromadami

Tam, gdzie kilka filamentów przecina się, powstają wyjątkowo gęste regiony. Z czasem mogą rozwinąć się w grupy i gromady zawierające setki lub tysiące galaktyk. Filamenty nie kończą się przy ich krawędzi; doprowadzają materię z większych odległości. NASA pokazała np. strukturę wokół MACS J0717, gdzie masywny filament normalnej i ciemnej materii zasila obszar zderzających się gromad.

Pustki są częścią tej samej struktury

Sieć nie składa się wyłącznie z zagęszczeń. Gdy materia odpływa z regionów o początkowo mniejszej gęstości ku włóknom i węzłom, powstają rozległe voidy. W wizualizacjach wyglądają jak bąble otoczone ścianami galaktyk. To nie przypadkowe dziury między strukturami, lecz naturalny drugi biegun tego samego procesu grawitacyjnego. W miarę ewolucji różnica między pustkami a filamentami rośnie.

Jak mapuje się sieć

Najbardziej bezpośrednio można zebrać pozycje i przesunięcia ku czerwieni milionów galaktyk, tworząc trójwymiarowy katalog. Inną metodą jest słabe soczewkowanie grawitacyjne, które pokazuje rozkład masy niezależnie od jej świecenia. Hubble wykorzystywał zniekształcenia obrazów odległych galaktyk do mapowania filamentów. Do tego dochodzą absorpcja w widmach kwazarów oraz obserwacje gazu. Każda technika odsłania inny składnik kosmicznej sieci.

Sieć nie jest statycznym szkieletem

Materia nadal porusza się pod wpływem grawitacji. Galaktyki wpadają do grup i gromad, gromady łączą się, a pustki rozszerzają względem gęstych regionów. Ekspansja Wszechświata i lokalne zapadanie grawitacyjne działają jednocześnie na różnych skalach. Dlatego współczesna mapa sieci jest jednym kadrem długiej ewolucji, nie strukturą ustaloną raz na zawsze po Wielkim Wybuchu.

Największy wzór we Wszechświecie

Kosmiczna sieć scala astronomię galaktyk z kosmologią. Pojedyncza galaktyka ma własny gaz i gwiazdy, ale jej środowisko wynika z położenia w wielkoskalowym rozkładzie materii. Węzeł, filament lub pustka wpływa na dostawy gazu i częstość spotkań. Dzięki temu ogromny wzór setek milionów lat świetlnych ma konsekwencje dla ewolucji obiektów o wiele mniejszych. Galaktyki są więc nie tylko wyspami, lecz elementami największej znanej struktury materii.

Kosmiczna sieć ma charakterystyczną skalę zapisaną po falach dźwiękowych

We wczesnym Wszechświecie plazma fotonów i zwykłej materii podlegała falom ciśnienia. Po rekombinacji pozostał po nich statystyczny ślad w odległościach między galaktykami, nazywany oscylacjami barionowymi BAO. W dzisiejszej sieci oznacza to delikatnie zwiększone prawdopodobieństwo znalezienia par galaktyk rozdzielonych określoną współporuszającą skalą. Astronomowie wykorzystują ten „standardowy liniał” do pomiaru historii ekspansji. To piękne połączenie dwóch epok: maleńkie fale w gorącym Wszechświecie zostawiły mierzalną preferencję w położeniu galaktyk miliardy lat później. Wielka struktura nie tylko wygląda jak sieć — jej statystyka zachowuje fizyczne ślady warunków sprzed powstania pierwszych galaktyk.

Sieć nie została narysowana przez galaktyki — galaktyki ujawniają głębszy rozkład materii

Na wielkoskalowych mapach najłatwiej zaznaczyć położenia świecących galaktyk, ale podstawową strukturę grawitacyjną tworzy przede wszystkim ciemna materia. Galaktyki powstają preferencyjnie w zagęszczeniach tego rusztowania, dlatego są dla astronomów znacznikami niewidzialnego pola masy. Gaz również podąża za potencjałem grawitacyjnym, choć jego ciśnienie i temperatura sprawiają, że nie zachowuje się identycznie jak ciemna materia. Kosmiczna sieć jest więc strukturą wieloskładnikową. To ważne, bo piękne wizualizacje „pajęczyny galaktyk” pokazują tylko świecącą część znacznie większego układu materii.

#ciemna materia#filamenty#gromady galaktyk#kosmiczna sieć#wielka struktura
Źródła i weryfikacja
Otrzymuj codzienne losowe ciekawostki